Co dalej z nowym kodeksem pracy?

Uwphotographer/bigstockphoto.com

Od dłuższego czasu mówiono o projekcie nowego kodeksu pracy. Niektóre jego planowane zapisy wzbudziły znaczne kontrowersje. Okazuje się, że jego wprowadzenie jest bardzo wątpliwe – a przynajmniej nie nastąpi w aktualnej kadencji Sejmu.

Nowy kodeks pracy został przygotowany przez Komisję Kodyfikacyjną Prawa Pracy. Aktualnie obowiązujący kodeks liczy sobie już ponad 40 lat. Nieraz wskazywano, że niektóre jego zapisy są anachroniczne i nie przystają do realiów obecnego rynku pracy. Informacje o projekcie, które docierały do opinii publicznej, zapowiadały prawdziwą rewolucję. Jednak okazuje się, że przynajmniej w najbliższym czasie ta rewolucja nie nastąpi.

Ostatnio wicemarszałek Sejmu Beata Mazurek jednoznacznie zadeklarowała na Twitterze, że projekt nie zostanie poparty. Natomiast szef Solidarności Piotr Duda stwierdził, że projekt jest nie do zaakceptowania. Wiceminister pracy Stanisław Szwed w rozmowie przeprowadzonej w Polskim Radiu Katowice stwierdził, że wspomniany projekt nie może być przyjęty w całości w obecnej kadencji Sejmu. Przyczyną jest „brak czasu na merytoryczną rozmowę nad wszystkimi propozycjami”. Jednak nie wykluczył, że pewne jego zapisy mogą zostać wprowadzone.

Nowy kodeks miał zlikwidować patologie polskiego rynku pracy (np. nadużywanie umów cywilnoprawnych i wypychanie pracowników na samozatrudnienie). Jednak projekt był krytykowany pod wieloma względami. Wskazywano, że niektóre propozycje są bardzo niekorzystne (a nawet niebezpieczne) zarówno dla pracodawców, jak i pracowników. Poważne zastrzeżenia budziły m.in. zapisy o możliwości zwalniania kobiet w ciąży, możliwości narzucania pracownikom terminów urlopów, odraczania wypłat za nadgodziny, konieczności odrabiania przerw w pracy, ograniczenia dorabiania, możliwości samozatrudnienia tylko w określonych rodzajach działalności oraz niemalże likwidacji umów cywilnoprawnych. Projektowi zarzucano też, że jest źle napisany, w sposób niejasny i niejednoznaczny, co stwarza problemy z jego interpretacją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.